„Czasami film amatorski ma dobry pomysł, ale jest zrealizowany w fatalny sposób. Można wtedy tylko żałować, że jego twórca „poszedł na łatwiznę” i nie starał się zgłębić filmowego języka” - mówi dyrektor Opolskich Lam. O tym, jak wygląda festiwal od kuchni opowiada Rafał Mościcki.Dagmara Dudek: W połowie marca upływa ostateczny termin nadsyłania zgłoszeń na tegoroczny festiwal. Proszę powiedzieć jak wygląda w tym roku zainteresowanie młodych filmowców lamami?Rafał Mościcki*: Jesteśmy zaskoczeni liczbą zgłoszeń na Konkurs Etiud. Sporo zgłoszeń już przyszło, ale liczymy się też z tym, że wyższe szkoły filmowe będą wysyłały paczki ze zgłoszeniami w ostatnim momencie, więc liczba ta na pewno jeszcze wzrośnie. Natomiast jeśli chodzi o zgłoszenia na Konkurs Filmów Amatorskich – tu nie da się nic przewidzieć, ponieważ nie wiemy czy i jak rozwinął się ruch amatorski. Na razie mamy około stu zgłoszeń. Dokładne liczby znane będą po zakończeniu rejestracji i podliczeniu wszystkich nadesłanych formularzy.
To już VIII edycja festiwalu. Czy wśród filmów, które zwyciężyły, dostrzegł pan jakąś prawidłowość? Czy jest jakaś recepta na sukces?Nie ma jednej, konkretnej recepty. Twórca musi się jednak liczyć z dwoma rzeczami. Po pierwsze z jury. Co roku w jego skład wchodzą inne osoby, które na drodze porozumienia muszą wyłonić zwycięzcę Grand Prix. Drugą taką rzeczą jest publiczność. To, czy twórca nawiąże z nią dialog zawsze jest zagadką. Nigdy nie wiadomo bowiem jacy będą odbiorcy i ich oczekiwania wobec filmów. Stąd, uważam że nie ma jednoznacznej recepty na sukces, bo składa się na niego wiele czynników.
Na podstawie jakiego klucza dobierany jest skład jury?Jest kilka zasad, którym staramy się być wierni. Pierwszą z nich jest, by w skład jury wchodził laureat poprzedniej edycji. Drugą by zasiadał w nim ktoś ze środowiska opolskiego, w zeszłym roku był to Tomasz Konina - dyrektor opolskiego Teatru imienia Jana Kochanowskiego. W tym roku zaproszenie do jury otrzymali dwaj laureaci ubiegłorocznej edycji Lam – Jarosław Sztandera i Jacob Dammas, a także Anna Jaszczyk - dyrektorka Opolskiego Centrum Filmowego Helios. Pełny skład jury będzie znany po zakończeniu naboru filmów.
Czy wśród nadsyłanych filmów powtarza się jakaś tematyka, występuje jakiś stały motyw?Nie. Ważne jest bowiem aby filmy były „żywe”, by potrafiły opisywać świat w sposób niebanalny. W zależności od pomysłu twórcy, raz są to filmy mocno zaangażowane, a raz lekkie, łatwe i przyjemne. Tematyka nie ma tu żadnego znaczenia.
Filmy na Konkurs Etiud nadsyłają profesjonaliści. Czy oprócz samego aspektu technicznego istnieją jakieś zasadnicze różnice między nimi a filmami amatorskimi?I tak i nie. Czasami film amatorski ma dobry pomysł, lecz niestety sposób realizacji jest fatalny. Można wtedy tylko żałować, że jego twórca „poszedł na łatwiznę” i nie starał się zgłębić języka filmowego. Natomiast przy udanych realizacjach ta różnica się zaciera. Co prawda zauważalny jest techniczny rozdźwięk wynikający z rodzaju użytej taśmy filmowej, ale nie widać, by twórca-amator nie potrafił sobie poradzić z wybranym przez siebie tematem.
Czy wśród filmów z poprzednich edycji Festiwalu Opolskie Lamy, były takie, które wywarły na Tobie szczególne wrażenie i utkwiły Ci w pamięci?Było takich kilka. Bardzo ważnym dla mnie filmem, aczkolwiek nie nagrodzonym, jest „Klinika” Tomasza Wolskiego z 2006 roku. Natomiast jeśli chodzi o filmy zwycięskie to duże wrażenie wywarł na mnie laureat I edycji Lam z 2003 roku – dokument pod tytułem „Po cud” Jarosława Sztandery. Te dwa dzieła to moi absolutni faworyci.
Czy filmy nagradzane na Lamach, odnoszą także sukcesy na innych festiwalach?Wygląda to różnie. Bywa tak, że dostajemy filmy, które zdobyły już nagrody na innych festiwalach, m.in. na poprzedzającym Opolskie Lamy, Festiwalu Filmowym w Gdyni. Przykładem może być tu „Luksus” Jarosława Sztandery. Czasami jest jednak tak, że filmy, które pojawiają się u nas po raz pierwszy, robią potem karierę na innych festiwalach. Tak stało się w zeszłym roku z trzema naszymi filmami, nagrodzonymi później na Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Potwierdza to nasz wybór, a także renomę festiwalu.
Rozmawiała Dagmara Dudek
*Rafał Mościcki - nauczyciel, działacz społeczny, pasjonat filmu. Od 2003 roku dyrektor Festiwalu Filmowego Opolskie Lamy